Niekoniecznie Ganges

11 września 2010 | Kategorie: fotografia, prywatne, szanghaj

Jednym z rytuałów życia w Chinach jest coroczna przeprowadzka. Bo do pracy za daleko, bo nie podobało się właścicielowi, że nalegałem by naprawił cieknącą rurę w kuchni i kontraktu nie przedłużył, bo chce się spróbować innego kawałka miasta. Jest ona swoistego rodzaju miejską kąpielą w Gangesie, oczyszczeniem i rozpoczęciem czegoś lepszego. A także pozostawieniem za sobą kilkunastu worków śmieci…

Ostatnio wynikły kolejne przenosiny – bo mieszkanie idzie do remontu. I tak z nie-umiem-do-tylu-liczyć torbami wsiadłem do van-taxi i jakimś cudem te wszystkie graty przeniosłem. A toreb tych było tak przerażająco dużo, że aż wypiłem dwa głębsze by się nie załamać. Kolejnym etapem przeprowadzki są oględziny i decyzja: co naprawiamy natychmiast a co może poczekać. Bo zawsze się coś musi popsuć / połamać / spalić / wybuchnąć / wypełznąć w ciągu tych pierwszych kilku dni, tak tu się buduje. Gdy ujarzmimy mieszkanie, ostatnim etapem jest rozkoszowanie się, np. widokiem z okna przez te magicznych dziesięć minut dziennie. I pytamy się samych siebie: czy było warto?


nocne zdjęcie szanghaju



Powiązane wpisy:

  1. Bund o świcie
  2. Ogrody Yu
  3. UFO
  4. Arterie Szanghaju
  5. Szanghajskie rowery

Komentarze

  1. Possibly the greatest page I read this year???

    Warmest regards
    Cornell

  2. ladnie ladnie

  3. w Taipei ceny sa koszmarnie wysokie, ale zdaje sie, ze w HK jest jeszcze gorzej ;)

  4. Raczej eklektycznie, ale nie narzekam :) Szkoda tylko, że ceny wynajmu / kupna mieszkań w Szanghaju są tak nieprzyjazne dla kieszeni. Słyszałem, że w Taipei podobnie?

  5. nie wiem, jak reszta, ale widok z okna masz pierwsza klasa :)

Dodaj komentarz