Bund o świcie

15 września 2010 | Kategorie: fotografia, szanghaj

Budzące się do życia Chiny mają swój niepowtarzalny urok. Dla dobra świata postanowiłem nie spać i uwiecznić na kliszy choć kilka momentów. Ponieważ dzień zaczyna się dla mnie w południe, a noc wczesnym ranem było oczywistym, że aby cokolwiek zobaczyć trzeba zarwać jedną noc. O 3 nad ranem zakończyłem więc imprezę, o 3:15 byłem już po śniadaniu (klasyczny smażony makaron chao mian za 5 yuanów zjedzony na krawężniku przy ulicy) gotowy na podbicie Bundu. Skok w taxi i przed 4 nad ranem jesteśmy na miejscu.

Szanghajski Bund (Waitan) to jeden z największych symboli miasta a Szanghajczycy są z niego nie mniej dumni niż mieszkańcy Nowego Yorku z Times Square. Miejsce to naprawdę warto zobaczyć, nawet jeśli unika się atrakcji czysto turystycznych . Dla niewtajemniczonych, Bund ciągnie się wzdłuż brzegu rzeki Huangpu i to właśnie z niego rozlega się widok na najnowocześniejszy rejon Pudongu. Jednocześnie za plecami mamy wielki kompleks najbardziej okazałych budynków historycznych Szanghaju wybudowanych na początku XX wieku. Miejsce to ma jednak jedną wielką wadę – jest masowo najeżdżane przez dziesiątki tysięcy turystów o każdej porze dnia.

Jakie było moje zdziwienie gdy o 4 nad ranem snuło się po Bundzie tylko kilka zagubionych dusz! Przed piątą pojawiły się już dziadki uprawiające jogging lub chodzące do tyłu, na niebie wyrosły pierwsze latawce, a w cichym końcu bliżej mostu Waibaidu swój trening rozpoczęli adepci qigong i tai chi. Życzę nam wszystkim byśmy w wieku 65 lat też w szpagacie odpoczywali ;)


bund w szanghaju

pudong w szanghaju

tai chi in shanghai

bund w szanghaju

park-w-szanghaju


Powiązane wpisy:

  1. Nanjing Road
  2. hello world
  3. Świątynie w Szanghaju
  4. Wojny Światów
  5. Tai chi klasycznie

Komentarze

  1. Super zdjęcia! Podoba mi się to jak złapałeś światło zwłaszcza na tych zdjęciach ćwiczących ludzi. Pozdrawiam!

  2. Zagaduję i jestem zagadywany non-stop. Zazwyczaj znajdzie się przynajmniej jeden mistrz (tu widać go między innymi w podskoku na pierwszym zdjęciu z tai chi) pod którego okiem ćwiczy grupa zaawansowana. Całkiem początkującym chętnie udzielają rad ci nieco bardziej zaawansowani, ale ćwiczą oni w oddzielnej grupie. Atmosfera wzajemnej pomocy jest niesamowita.

    Wbrew pozorom, pod skorupą komercji, można znaleźć w Szanghaju sporo ciekawych miejsc :)

  3. Witam, właśnie odkryłem Blunatik i jestem pod wrażeniem. Uczę się chińskiego i planuje jesienią 2011 odwiedzić Chiny. Jestem miłośnikiem herbaty i ceramiki, więc plan jest aby szukać herbaciarni, plantacji herbacianych i miejsc związanych z ceramiką. Planowałem uciec z Shanghaiu jak najszybciej i udać się do Hangzhou, bazy wypadowej. Pod wpływem Twojego bloga zaczynam zmieniać zdanie.
    Próbowałeś kiedyś zagadnąć kogoś z ćwiczących na Waitanie? Jak często to robią, kto ich nauczył itp?
    Pozdrawiam

  4. swietne zdjecia…gratulacje

Dodaj komentarz